Dziękuje, za te 5 komentarzy pod notkami. I dzięki za rady. Tym razem starałam się pamiętać o interpunkji, ale nie daje za to głowy. Nie bijcie. A co do nowego to postaram się jak najszybciej, może w weekend, a i prawie zapomniałam, spróbuje dodać wszystkich bohaterów.
**Czytasz=komentujesz**
*Oleńka*
Kolejne dniu były dla
Hermiony straszne. Po pierwsze nie mogła nigdzie znaleźć
prawdziwego aktu urodzenia synka, a co jeszcze gorsze coraz bardziej
zapominała o Ronie. Czasem tylko w jej głowie były wizje
wcześniejszego życia z Rudzielcem. Rzadko dostawała też od niego
listu, tłumaczył się jednak,że nie ma czasu, jest zapracowany.
Szczerze nie przeszkadzało jej to. Dzień mijał za dniem, a ona
popadała w rutynę. Była dopiero połowa września a ona u niej już
wszystko działało jak w zegarku. Budziła się skoro świt i
planowała lekcje, potem szła na śniadanie. Aby następnie unikając
wzroku Dracona uciekała na lekcje. W czasie przerwy obiadowej
rozmawiała trochę z synem, a potem zaszywała się w swoim
mieszkanku. Czytała, poprawiała wypracowania. Wieczorem szła na
spacer wokół jeziora. Wracała na kolację. A potem tylko szła
spać i tak codziennie. Pogoda zaczęła się psuć, przez całe dnie
padało, rujnując boisko szkolne, podobnie jak nastroje uczniów.
Ostatniego dnia września, jak co dzień szykowała
się na spacer. Ale teraz było inaczej, nie wiedziała czemu, ale
wiedziała, że coś się wydarzy. Ubrała swój beżowy płaszczyk,
który kupiła jeszcze za czasów, mieszkania z Malfoy'em. Założyła
czarne, zamszowe szpilki, zamknęła sypialnię i udała się na
błonia. Przed wyjściem na dwór rzuciła na siebie zaklęcie, aby
nie zmoczył jej deszcz. Wychodząc z zamku, poczuła pod nogami
mokrą trawę. Zrobiła krok, i poślizgnęła się. Przeklinała
się, za to, że założyła szpilki. Pewna, że zaraz runie w
błotnistą trawę. Zamknęła oczy, czekają na swój los. Jednak po
chwili poczuła nie zapach trawy pod sobą, ale cudownie pachnące
męskie perfumy. Przypomniała sobie, że skądś zna te perfumy. A
już po chwili wiedziała kto takowych u żywa. Wyrwała się z
ramion swojego wybawcy posyłając mu pytające spojrzenie. Przed nią
stał Draco Lucjusz Malfoy i wpatrywał się w nią świdrująco
swoimi stalowoszarymi oczami. Ona pierwsza przerwała kontakt
wzrokowy, nie chcą myśleć o tym co było.
-Dzięki..-wymruczała spuszczając wzrok i
pozwalając aby jej włosy otuliły jej zarumienione policzki.
-Nie ma za co. Jestem przecież
dżentelmenem.-odpowiedział, posyłając jej jedno ze swoich
zabójczych,lecz delikatnych uśmiechów.
-Jeszcze raz dzięki. A co ty tutaj właściwie
robisz?-wydukała. próbując spojrzeć mu w twarz.
-Szukałem Ciebie, na prośbę McGonnagall. Chce
nas widzieć u siebie. I nie, nie wiem o co chodzi.-powiedział
poprzedzając pytanie brunetki, oferując jej swoje ramie.
Ona jednak uśmiechnęła się pokrzepiająco i
wyminęła go wchodząc do budynku. Twarz Dracona przebiegł grymas
zdziwienia. Jednak nie przejął się tym za bardzo, ponieważ nie
mógł zaprzeczyć, że skrycie cieszył się, że może iść za
brunetką patrząc na jej doskonałe kształty. Uśmiechnął się i
poszedł za nią.
Hermiona ruszyła do gabinetu dyrektorki, nie
oglądając się na idącego za nią białowłosego chłopaka. Choć
czuła jego wzrok na sobie, nie chciała dać mu tej satysfakcji i
obrócić się. Podziękowała sobie w duchu, za to, że tak szybko
dotarli przed posąg chimery. Tym razem to on ją wyminął i
podszedł do posągu, torującego schody. Szepnął hasło i ustąpił
miejsce Hermionie.
-Nie musiałeś Malfoy, ale dziękuje.-powiedziała
wchodząc na schody, swoim wyćwiczonym podczas bycie jego wrogiem
tonem.
Wiedziała, że z jej głosu nie wyczyta z niego jej
emocji, tak jak z oczu. Uśmiechnęła się do siebie, za to trafne
spostrzeżenie. Choć, nie mogła zaprzeczyć, że lubiła przebywać
w jego towarzystwie, teraz czułą na sobie dreszcze. Nie była
pewna, czy to dreszcze podniecenia, czy strachu. Kiedy tylko dotarła
do drzwi zapukała i zaraz po tym weszła do gabinetu. Zaraz za nią
wszedł Malfoy, zamykając drzwi.
Hermiona natomiast rozejrzała się po gabinecie.
Kiedy była tu poprzednim razem, była za bardzo wściekła, na
Malfoya alby przejrzeć zawartość gabinetu. Nie zmienił się
wiele, od czasów panowania Dumbeldora. Może tylko na ścianie
wisiał nowy obraz. Oczywiście przedstawiający byłego, nieżyjącego
już dyrektora. Na obrazie jednak wspomniany uśmiechał się do
niej, tak jak zapamiętała, gdy chodziła do szkoły.
-Cieszę się, że jesteście. Usiądźcie-rzekła
dyrektorka, jednak to drugie było skierowane bardziej do Hermiony,
bo Dracon już siedział w fotelu naprzeciw biurka.
Była Gryfonka, również zajęła szybko miejsce
koło niego, nie siląc się nawet na spojrzenie. Nie chciała
zdradzić swoich uczuć do niego. Przegoniła z głowy tą myśl.
Myśl, która siedziała w jej głowie już od ich pierwszego
spotkania po latach. Nie, nie kochała go. Kochała Rona, miała z
nim syna. W sumie, syna nie miała z Ronem tylko z siedzącym obok
byłym Ślizgonem, ale cóż. Nie wszystko potoczyło się po jej
myśli.
-Zwołałam was tutaj, ponieważ chciałabym
przekazać wam, że w tym roku wy będziecie odpowiedzialni za
uczniów pozostających w szkole podczas świąt. Mam nadzieję, że
nie macie nic przeciwko pozostanie w święta w szkole?-powiedziała,
a oni tylko kiwnęli głową na znak zrozumienia.
Jednak każde z nich biło się z myślami. Hermiona
klęła Gryffinodra, na McGonnagall, na Malfoy'a i nawet na siebie
samą. Pierwszy raz świadomie chciała opuścić Hogwart. Nie
chciała dać się ponieść emocjom, kiedy będzie z Malfoy'em sam
na sam. Natomiast Draco postanowił, że podczas przerwy doprowadzi
jego relacje z Hermioną do pozytywnego stanu. Chciał z nią
szczerze porozmawiać. Ale czemu miał czekać, musiał z nią
porozmawiać i to już, dziś, teraz, no może jak wyjdą z gabinetu
dyrektorki.
-To chyba wszystko. Możecie iść.-wyrwała ich
oboje z zamyślenia dyrektorka.
***
Pokój Wspólny Slytherinu był dla wszystkich z
Domu Węża drugim domem. Tak jak codziennie wieczorem było tu pełno
osób. Śmiejących się z przyjaciółmi, pijących kremowe piwo lub
Ognistą, rozmawiających wesoło. Oraz oczywiście odpoczywających
czy odrabiających lekcje. Przy jednym ze stolików, siedziała
trójka młodych Ślizgonów zawzięcie o czymś dyskutując.
-Jeśli, choć piśniesz słówko, obiecuję Ci jak
matkę kocham, że już nigdy nie będziesz miał różdżki w
ręce.-warknął młody Weasley na swojego kumpla Notta.
-Nie jestem przekonany, co do waszego pomysłu.-tym
razem odezwał się Nott, mierząc obu kolegów spojrzeniem, niczym
istna panna Granger za czasów szkolnych.
-Dean, stary nie wymiękaj. Uda się jeśli
pomożesz. A teraz cisza idzie Amy.-powiedział szeptem, niczym jakiś
przestępca młody Zabini i głowy całej trójki obróciła się na
przechodzącą obok ich stolika dziewczynę o długich blond lokach i
dużych, błękitnych oczach, które okrywał wachlarz rzęs. Była
to ich koleżanka z roku Amy Longbotton, coka Luny i Nevilla.
Uśmiechnęła się do chłopców i poszła do swojego dormitorium.
Po chwili, kiedy ich emocje opadły zaczął Tom.
-Jutro, albo nigdy.-powiedział z uśmiechem niczym
Malfoy i poszedł za blondynką, wprawiając swoich przyjaciół w
nie małe zdziwienie.
-Ona mu się podoba na serio?-zapytał bez
przekonania Nott, jednak na jego pytanie Zabini wzruszył tylko
ramionami i zaczął pisać esej na eliksiry.
* **
Szybko pożegnali się i wyszli na schody. Tym razem
pierwszy szedł Draco, a Hermiona wlekła się powolutku za nim. Nim
się spostrzegła dotarli do swoich sypialni.
-Draco, dziękuje za uratowanie mnie przed
upadkiem.-przerwała ciszę, wpatrując się w jego oczy. Oczywiście
nieświadomie.
-Nie ma za co, już co mówiłem, Mion.., znaczy
Granger.-wyjąkał w końcu Draco, sam się sobie dziwiąc z jaką
niepewnością mówi do szatynki.
Uśmiechnęła się jeszcze i ruszyła w stronę
swojego gabinetu, a dokładniej klasy. Kiedy miała właśnie
naciskać klamkę zdobył się na odwagę.
-Herm...-powiedział cichym, ale pewnym głosem, a
ona jak automat odwróciła się w jego stronę, posyłając mu
pytające spojrzenie.-Chodzi o to...Znaczy..Na Merlina....Nie chcę
się kłócić, ale nie chce też udać, że nigdy nic nas nie
łączyło..-zaczął w końcu jednak ona mu przerwała.
-To długa historia. Może nie na korytarzu.
Zapraszam na późną herbatę.-wypowiedziała siląc się na uśmiech
i próbując uspokoić szalejące w piersi serce. Nie mogła
zrozumieć czemu ona tak na nią działa.
Z radością, przystał na jej propozycję i po
chwili siedzieli już na kanapie w saloniku w mieszkanku czarodziejki
w kieliszkami wina w dłoniach. Od zawsze uważała, że najlepiej
rozwiązywać problemy przy dobrym alkoholu i pamiętała, że on się
z nią w tej sprawie zgadzał.
-Draco, po pierwsze chciałabym Cię szczerze
przeprosić. Draco, przepraszam, że uciekłam. Wiem, że nie ma nic
na moje wytłumaczenie ale proszę wybacz.-kasztanowłosa wyrzuciła
z siebie słowa patrząc uważnie w oczy chłopaka.
On sam widział,że nie kłamie. Widział, że jej
oczy zaszkliły się i wyrażały tylko smutek i zażenowanie. Dziwił
się sobie, ale już po wypowiedzeniu przez nią jej imienia,
wybaczył je to co zrobiła. Sam nie wiedział co było w tej drobnej
kobiecie, ale nie mógł się na nią długo gniewać. Przecież
tylko ona wierzyła, w niego. Nie patrzyła na niego jak na byłego
śmierciożerce, ale jak na człowieka, który ma prawo popełnić
błąd. Pamiętał każdy ich wspólny dzień i każą rzecz, którą
razem robili. Pamiętał ich pierwszą wspólną noc, ich pierwszy
pocałunek. Jej każdy uśmiech. Nim się obejrzał czuł na sobie
jej oddech. Widział, że ona jest z kimś innym ale to się da niego
nie liczyło. Spojrzał w jej czekoladowe oczy i zamarł...
Kocham jak autor przerywa w taki momencie ;_____;
OdpowiedzUsuńBłędów nie będe ci wytykała po pierwsze ,bo ich nie znalazłam ,a po drugie ,bo w moich komentarzach robię ich więcej -,-
Rozdział jest krótki, ale jest w nim dużo akcji. To różowe tło jest troche oczojebne ,bo przyzwyczaiłam się do szrego ,ale da sie przeżyć. Dziwi mnie ,że córka Nevila i Luny jest w slytherinie. Życzę weny i czekam na kolejny rozdział
Ciągle korzystam z telefonu, więc krótko.
OdpowiedzUsuńFajny pomysł, ale mało się z dzieje. Teraz przecinków jest z kolei za dużo i w złych miejscach. Są literówki. Jak wspomniałam wcześniej - pracuj nad składnią.
I kobieto - ja naprawdę wiem jak korzystać z bloggera, widzę gdy dodajesz rozdział - nie informuj mnie o tym, ani nie zmuszaj do komentowania. Szanuję cudzą pracę i jeśli czytam to na pewno skomentuję.
Tyle od dupy strony.
Jeśli chodzi o fabułę, nie spotkałam się jeszcze z podobnym pomysłem i dlatego CZYTAM to opowiadanie z przyjemnością. Mam nadzieję, że akcja się rozkręci ;)
Pozdrawiam,
Mad.
Muszę przyznać, że czytam ostatnimi czasy niewiele blogów Dramione. Jestem bardzo wymagająca, jeśli chodzi o opowiadania. Wpadłam do ciebie, bo mnie o to poprosiłaś i akurat jest weekend - chwila wolnego.
OdpowiedzUsuńSzczerze powiedziawszy, ciężko było się skupić na czytaniu. Mało uważasz na składnię, często wyrzuczasz wyrazy na koniec zdania, co później dziwnie brzmi. Dużo literówek itp. Polecam pisać rozdziały w wordzie, który wyłapuje chociaż część błędów. Warto współpracować także z betą. Zauważyłam też w prologu, że zmieniasz nagle czasy pisania i nie radzisz sobie z niektórymi zaimkami - jego powinno być czasami zastąpione swojego itd.
Co do samego opowiadania, historia ma w sobie niewiele oryginalności. Kiedyś czytałam coś podobnego. Dziecko, ucieczka, spotkanie po latach.. i odżycie miłości już w 2 rozdziale. Utarty schemat. Polecam poszukać inspiracji w różnych źródłach - muzyce, poezji, w książkach.
Według mnie historia jest też odrobinę ,,na siłę". Niektóre sceny kompletnie nic nie wnoszą. Nie rozwijasz opisów emocji, używasz kolokwializmów.
Myślę, że to wszystko jest do dopracowania. Przed publikacją rozdziału należy raz jeszcze ZE ZROZUMIENIEM go przeczytać i poprawiać, aż będzie znośnie.
Wpadnę tu do ciebie na następny rozdział. Zobaczę jak sobie z nim poradzisz ;)
Pozdrawiam
Masz rację, że początkowo fabuła jest troszkę uklepana. Jednak musiałam się nią posłużyć, aby potem opisać coś innego. Pozdrawiam :)
UsuńNiestety muszę się zgodzić..
UsuńPodejrzewam że piszesz rozdziały i odrazu je dodajesz bez czytania.
Ja sama kilka razy (4/5) czytam swoje wypociny, i w dodatku piszę na wordzie :)
Ale błęby się tak naprawde nie liczą :) znajdziesz bete i wszystko będzie ok :*
Liczy się fabuła, a ta u ciebie zasługuje na szóstkę :*
pisz dalej i znajdz betę ( zobacz betowanie.blogspot.com! )
czekam niecierpliwie na kolejny rozdział :*
życzę dużo weny ;3
~Acruxia
magiczna-szatynka-zhogwartu.blogspot.com
historia-z-sherlockiem-holmsem.blogspot.com
Wyłacz werifikacje!!
Świetne :) Czekam na next
OdpowiedzUsuń+ Wyłącz weryfikację
Jest nowy rozdział. Zapraszam :)
Usuń