wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział 4-Wyznanie po pijaku


Taadam, i jest. Miał być wcześniej ale mój komputer mnie nie polubił. Złośliwość rzeczy martwych.
*Oleńka*
Po długiej chwili kontaktu wzrokowego, stanęła na palce i cmoknęła go krótko w policzek. Sama była zdziwiona swoim gestem, podobnie jak chłopak. Zarumieniła się, na co on parsknął śmiechem i spojrzał jej radośnie w oczy. Nie mógł bez niej długo wytrzymać, odgarnął kosmyk za ucho i pocałował ją w czoło

-Śpij, dobrze.-powiedział i odszedł do swojej komnaty.

-Ty, też-powiedziała w sumie sama do siebie, bo on już dawno zniknął za grubymi drzwiami.

Odwróciła się i udała się do swojej sypialni, zadowolona z dzisiejszego dnia.

***

Po pięknej jesieni, która ubrana w kolorowe liście, wyrusza na wyprawę, zostawia po sobie zimę. Z bielutkim śniegiem, oszronionymi oknami i czerwonymi policzkami uczniów, którzy chętnie chodzili przy jej pogodzie po błoniach. Minął październik, a listopad powitał wszystkich prawdziwie zimową pogodą. Większość uczniów korzystała z ostatnich promieni słońca, ogrzewającego śnieg. Wśród młodzieży można było dostrzec grupkę pierwszoklasistów toczących bitwę na śnieżki. Śnieg nadawał się idealnie do zabawy, więc od razu w powietrze poszybowały śniegowe kule. Największą dostał w twarz,  Nott, który niewzruszony, postanowił wymierzyć sprawiedliwość swojemu przeciwnikowi, którym okazała się sympatia jego najlepszego przyjaciela, Toma Amy. Dziewczyna widząc minę Ślizgona, zaśmiała się promieniście, na co Nott podbiegł do niej i powalił ją na ośnieżoną ziemię.

-AAA! Nott, puszczaj!-śmiała się Amy tarzając się z chłopakiem po zamarzniętej trawie.

-Nie mam zamiaru cię puścić, póki nie odbębnisz swoją karę, za rzucenie mnie śnieżką-zaśmiał się.

Tarzali się po śniegu, śmiejąc się i dogrywając sobie nawzajem. Raz dziewczyna była nad chłopakiem, a raz odwrotnie. Całą zabawę przerwało chrząknięcie. Dzieci od razu wstały otrzepując się ze śniegu. Przed nimi stał Prefekt Naczelny Gryffindoru i wpatrywał się w tę dwójkę.

-Wiecie, że dla pierwszoklasistów jest zakaz przebywania na błoniach, kiedy jest śnieg.-bardziej stwierdził, niż zapytał.

-Przepraszamy-bąknęli.-To się więcej nie powtórzy.

-Nie, powtórzy się, bo dostajecie szlaban.-powiedział Gryfon, kładąc nacisk na ostatnie słowo.-Poinformuję opiekuna waszego domu i on wymyśli wam karę.-dodał i odszedł.

Kiedy tylko sylwetka chłopaka oddaliła się, reszta Ślizgonów znajdujących się koło wyzwanych wybuchnęła śmiechem.

-Ale, żeście sobie nagrabili.-parodiował Gryfona, Emed.-Macie, przerąbane. Malfoy wam nie opuści.

-Wracajmy do zamku.-przerwał zabawę przyjacielowi, głosem bez emocji Tom.

***

 Hermiona Granger, szykowała się właśnie na dużo razy przekładane spotkanie ze swoim chłopakiem. Cieszyła się z chwili rozrywki oraz naprawiającej się sytuacji z Malfoy'em. Spróbowali się zaprzyjaźnić i trzeba było przyznać, że nawet im to wychodziło. Hermiona często zwracała się do Dracona z jakąś prośbą, czy to w naprawieniu drzwi, czy też wyborze ubarnia. Oby dwoje założyli sobie za cel, ukrycie sowich uczuć i prowadzenie tak zwanej gry pozorów. On zdobywał powoli jej zaufanie, którym ona powoli, dla pozorów mu dawała. Jednak w sercu, już od dawna był jej zaufaną osobą. To ona go zawiodła, to ona uciekła-te słowa często wracały do głowy nauczycielki zaklęć, jednak ona próbowała umieścić jej gdzieś głęboko i zdusić w zarodku.  Więc, pewnie nie zdziwicie się,   że osobą pomagającą Granger wybierać strój na spotkanie z Rudym był właśnie Dracon.

-Naprawdę, chcesz w tym się pokazać ludziom?-doigrywał Hermionie, zadowolony Malfoy

-Grabisz sobie ostatnio, a skoro taki mądry to, co mam włożyć?-postanowiła zachęcić przyjaciela do dłuższej wypowiedzi.

Draco wstał i podszedł do szafy przyjaciółki, wyciągając z niej wybrany przez siebie zestaw.

-To!-uśmiechnął się ironicznie, podając kobiecie ubrania.

Hermiona wzięła ubrania i musiała przyznać, że blondyn miał gust. Wybrany przez niego zestaw składał się z szmaragdowej sukienki do kolan z rozkloszowanym dołem oraz jasnej skórzanej kurtki. Całość dopełniały skórzane kozaczki na płaskim obcasie, skórzane duża torba oraz srebrna biżuteria.

Po chwili osłupienia, dziewczyna udała się do łazienki, przebrać się w przygotowany strój. Kiedy tylko wyłoniła się z łazienki, powitało ją gwizdanie, które wyłoniło się z ust Malfoy'a.

-No, no Granger. Muszę przyznać, że wyglądasz zjawiskowo.-powiedział zmysłowym głosem, wprost do jej ucha, a ona mimowolnie się zarumieniła.

-Dzięki, Malfoy.-szepnęła, odsuwając się od niego i odchodząc do szkatułki z biżuterią jednak chłopak zagrodził jej drogę.

-Mnie się tak łatwo nie pozbędziesz.-wysyczał.-A ogólnie ma coś dla ciebie.-powiedział zmienionym głosem, wkładając do jej dłoni, małe szmaragdowe pudełeczko.

-Co to jest?- zapytała zdziwiona gestem byłego chłopaka.

-Otwórz, albo daj.- powiedział patrząc na nią wyczekująco.

Podała mu grzecznie pudełko, które ona otworzył i wyjął z niej łańcuszek ze srebrnym sercem wysadzanym zielonymi i czerwonymi diamencikami, które układały się w coś na kształt znicza. Podszedł do niej i odgarnął jej loki, aby następnie założyć wisiorek na jej chudą szyję. Od razu poczuł jej piękne, kwiatowe perfumy. Po chwili odsunął się od kobiety podziwiającej nową biżuterię.

-Nie mogę tego przyjąć, Draco.-powiedział, próbując zdjąć świecidełko z szyi.Jednak chłopak był szybszy, złapał ją za nadgarstek i wysyczał, zimnym, a wręcz lodowatym głosem.

-Weź, to z dobroci. To prezent, dla przyjaciółki.

Nie chciała się z nim spierać, ponieważ jeśli zaraz nie wyjdzie spóźni się na randkę. Na randkę? Jak to brzmi? Strasznie, no może randki są fajne, ale nie z ,,nim". Ale... to w końcu mój chłopak. Kocham go-myśli w głowie kasztanowowłosej kłębiły się, wprowadzając swoją panią w niezły mętlik.

-Ziemia, do Hermiony, Halo?-z zamyślenia wyrwał ją głos blondyna.

-Co?-odskoczyła zdezorientowana

-Pytałem, czy cię odprowadzić.-mruknął Malfoy nie kryjąc swojego rozbawienia, za co oberwał poduszką w głowę.-Nie zadzieraj ze mną Granger.

-Ale się ciebie boje. Naprawdę.-udała Hermiona, zawzięcie gestykulując.

-A powinnaś.-powiedział Draco i rzucił się na przyjaciółkę.

Powalił ją na kanapę i zaczął łaskotać. Dziewczyna zwijała się ze śmiechu, który wypełnił całe pomieszczenie, co dawało białowłosemu wielką satysfakcję i gilgotał ją coraz mocniej. Z oczu byłej Gryfonki leciały łzy śmiechu. Kiedy wreszcie jej odpuścił, dziewczyna była w opłakanym stanie. Cała jej fryzura zamieniła się w szopę brązowych loków, dzięki łzom spłynął z niej makijaż, a sukienka była cała wygnieciona.

-Wyglądasz teraz jakby cię wyrzucili z Błędnego Rycerza, prosto w błoto.-wyrzucił z siebie, rozbawiony podenerwowaniem dziewczyny Dracon.

-TY WREDNA FRETKO! CO TY MI ZROBIŁEŚ!? MIAŁAM DZIŚ RANDKĘ A TERAZ WSZYSTKO WZIĘŁO W ŁEB!-krzyczała na dławiącego się ze śmiechu chłopaka Hermiona.

-To nie moja wina.-parsknął Malfoy, próbując uchronić się przed złością byłej Gryfonki, jednak musiał przyznać, że uwielbiał ją denerwować.-Skoro masz randkę, to ja uciekam.-szybko wstał i udał się do drzwi.

-Teraz to już po wszystkim, zaraz napiszę Ru...Ronowi, że coś mi wypadło, jak czekał miesiąc poczeka jeszcze trochę.-mruknęła kobieta, a widząc, że jej towarzysz dalej idzie w kierunku drzwi, postanowiła go trochę ukarać.-Draconie Lucjuszu Malfoy'u jeśli teraz stąd wyjdziesz, to wiedz, że możesz już nigdy nie zobaczyć swojej różdżki, ani tym bardziej miotły. I przestanę się do ciebie odzywać.

Na te słowa, Draco odwrócił się i spojrzał na pękającą ze śmiechu Granger. Wiedziała, że te ostatnie zdanie zadziała na chłopaka i nie zostawi jej z przełożonym, zresztą przez niego a może dzięki niemu spotkaniu.

-Ja się pytam, ja się pytam jak to się stało, że ty trafiłaś go Gryffindoru. To zagranie było czysto Ślizgońskie. Jestem z ciebie dumy.-udał, że  ociera łzę.

-Zamknij się, wredny Ślizgonie i lepiej przynieś trochę Ognistej.-powiedziała, Hermiona siadając na kanapie.

Chłopak zasalutował i wyszedł do swojej komnaty do trunek. W tym czasie Granger, znalazła kawałem pergaminu i naskrobała wiadomość do swojego chłopaka Rona. Wyjaśniła mu, że nie mogła się z nim spotkać i bardzo go przeprasza, ale mogą spotkać się w czasie przerwy świątecznej. Otworzyła klatkę ze swoją sową Edenem i wysłała list do Rona. W chwili, kiedy zamykała okno, do pokoju wszedł Dracon, niosąc butelkę Ognistej i lewitujące za nim dwie szklanki. Postawiał wszystko na stoliku i usiadł obok Miony na kanapie. Nalał obojgu i podał kobiecie pełną szkarłatnego trunku szklankę.

-Za co pijemy?-zapytał.

-Za nas.-powiedziała pewnie Gryfonka, ale po chwili się zarumieniła.-Ale to zabrzmiało, chodziło mi o...

-Za naszą nową przyjaźń.-uśmiechnął się, rozumiejąc, że właśnie o tym mówiła Hermiona.-Zdrówko!

Po kilku kolejkach panna Wiem-To-Wszystko-Granger słaniała się na nogach.

-Maalffoyyy, coo tyy mii zrobiliśś.-spojrzała na przyjaciela, śmiejącego się z jej opłakanego stanu.

-Ja? Nic ci nie zrobiłem.-uśmiechnął się podchodząc i pomagając utrzymać się na nogach przyjaciółce.

Spojrzał w jej oczy z rozbawieniem i przypomniał sobie rozmowę z Zabinim

-Stary, nie wiem, co mam Ci powiedzieć, może poszukaj czegoś, co może wyjaśnić jej dziwne zachowanie, albo viritaserum...-powiedział cedząc powolutku ostatnie słowo i uśmiechając się jak naj perfidnej potrafił.

-Żartujesz sobie, przecież ona jak się dowie to mnie zamorduje.-powiedział dziwiąc się słowom przyjaciela.-Ale z drugiej strony... Masz rację, to jedyne wyjście. Ale czekaj może najpierw spróbuję na swój urok się czegoś dowiedzieć, przecież trochę ją znam.-dodał z uśmiechem dopijając swoją szklankę i wstając.-To, cześć!

Otrząsnął się, kiedy Gryfonka, zaczynała wymiotować.

-Cholera, Granger.-krzyknął, biorąc brunetkę na ręce i niosąc ją do łazienki. Przytrzymał jej włosy, kiedy ta upajała się zapachem swoich wymiocin.

-Hermiona, mam pytanie... Kochasz mnie?-zapytał na jednym wdechu.

-Oczywiście, smoczku.-wyszeptała upita kobieta i zasnęła z głową w sedesie. Malfoy uśmiechnął się, wziął ją ponownie na ręce i zaniósł do jej łóżka. Ostrożnie przykrył ją kołdrą i ucałował w czoło. Kiedy miał już odchodzić, złapała go za nadgarstek i nie chciała puścić. Cóż miał zrobić? Ułożył się obok niej i położył rękę na jej talii, nie protestowała, a serce Dracona eksplodowało. Był przeszczęśliwy, mimo iż kobieta była pijana jednak on cieszył się jej obecnością. Już po chwili spał w najlepsze śniąc o kasztanowłosej śpiącej tuż obok niego.
Czytasz=Komentujesz