1 września 2012, Hogwart
Do Wielkiej Sali weszli pierwszoklasiści. Można było dostrzec, że maluchy są przerażone. No prawie wszystkie. Na twarzy wysokiego, brązowowłosego chłopca malował się spokój. Rozejrzał się po Sali i pomachał nauczycielce zaklęć siedzącej przy Stole Nauczycielskim. Kobieta odwzajemniła gest i wdała się w dyskusję z facetem siedzącym obok.
-Witam was moi mili, na uroczystym rozpoczęciu roku szkolnego w Szkole Magii i Czarodziejstwa Hogwart.-powiedziała dyrektor szkoły Minerva McGonnagall. Rozległa się oklaski. Lecz kobieta uciszyła je kiwnięciem dłońmi.-Zanim zaczniemy Ceremonię Przydziału mam zaszczyt powitać dwójkę naszych nowych nauczycieli. Jak pewnie wiecie profesor Filtwick postanowił przejść na zasłużoną emeryturę, a jego miejsce zastąpi Hermiona Granger.
Wymieniona wstała uśmiechając się do uczniów. Kiedy usiadła poczuła na sobie czyjś wzrok. Przejechała wzrokiem po Stole Nauczycielskim i zamarła. Obok nauczyciela eliksirów siedział...
-A nowym nauczycielem i sędzią Quidditcha w tym roku będzie Dracon Malfoy.-powiedziała dyrektorka i klasnęła w dłonie.-Ceremoinię Przydziału czas zacząć!
Hermiona nie mogła uwierzyć w słowa dyrektorki. Nie widzieli się przez 11 lat a teraz jak gdyby nigdy nic mają razem pracować? Nie potrafiła ukryć zdziwienia, i złości na siebie, za to że nie zapytała kto będzie drugim nowym nauczycielem. Gdyby wiedziała, że to będzie on, wżyciu by się nie zgodziła. Z drugiej strony bała się, że on będzie chciał wyjaśnia czemu zniknęła. Podniosła głowę akurat gdy miał być przydzielany jej syn.
-Weasley, Tom- powiedział dyrektorka zakładając chłopakowi na głowę Tiarę Przyjdziału.
Czy ona powiedziała Weasley? Przecież ten chłopak to istna kopia Hermiony, znaczy Granger. Czyli to ona rzuciła mnie dla niego. Dracon był wściekły. Przez te wszystkie lata próbował sobie wytłumaczyć czemu odeszła. Dlaczego? Nie mógł sobie z tym poradzić, dalej choć się tego wypierał kochał ją. A ona widocznie przestała go kochać skoro ma dziecko z Rudym. Nie mógł tego znieść, gdy spostrzegł przyglądające się mu czekoladowe oczy. Wtedy zdał sobie sprawę, że żadna dziewczyna z którą był w związu prze te 11 lat nie dała mu tyle szczęścia ile 2 lata z Granger. Jego rozmyślania przerwał głos Tiary.
-Kolejny Weasley i to nie rudy. Mama była w Gryffindorze a i ojciec, jednak ty tam nie pasujesz. Hm... Cóż myślę, że najlepiej Ci będzie w Slytherinie.-powiedziała Tiara.
Hermiona nie mogła w to uwierzyć, jej syn trafił do Ślizgonów. Dlaczego? Dlaczego tam a nie gdzie indziej. Nie mogła tego przeżyć i nieświadomie cały czas patrzyła się na Malfoya. On też na nią spojrzał, a w jego stalowoszarych oczach widziała smutek i coś na kształt zdziwienia. Nie wytrzymała spuściła twarz, aby ukryć ją pod włosami.
Nim się spostrzegł było już do uczcie. Właśnie miał wstawać gdy usłyszał głos dyrektorki
-Pana Malfoy'a i pannę Granger poproszę do siebie do gabinetu.-powiedziała a on czuł się jak wtedy kiedy on był uczniem.Ciekawe czy ona też się tak czuła?-pomyślał ruszając za dyrektorką.
Ona szła za nim i nie mogła od niego oderwać wzroku. Nie zmienił się, no może ma teraz trochę miej włosów, ale kolor oczu i to spojrzenie pozostało takie same. Tylko, czemu ona o nim myśli, od tych długich 11 lat kiedy udawała, że kocha Rona. Nie, nie udawała ona naprawdę go kocha. Zapomniała o Droconie na te 11 lat, tak sądziła jednak on cały czas był w jej głowie i kiedy go ujrzała, wszystkie wspomnienia wróciły...
-Panno Granger, zapraszam...-usłyszała głos Minerva i posłusznie weszła do gabinetu, siadają na fotelu naprzeciw biurka.
Chwilę po niej do gabinetu weszła Minerva a po niej Malfoy, zamykając drzwi i siadając koło Hermiony. Nie mogła na niego spojrzeć aby nie dostrzegł jej uczuć. Pamiętała, że umiał czytać z jej oczu jak z otwartej księgi. Ale ona w skupieni patrzyła na dyrektorkę nie zaszczycając go nawet spojrzeniem.
-Jak pewnie już wiecie, będziecie mieli pokoje przy swoich salach. Pani, panno Granger, wie gdzie to jest, prawda?-zapytała a Hermiona tylko pokiwała twierdząco głową.-Natomiast mieszkanko pana Malfoy znajduje się naprzeciw sali od zaklęć. To chyba na tyle, więc dobranoc.
-Dobranoc-odrzekli i wyszli.
Hermiona od razu poszła do swojej sypialni, nim Draco zdążył z nią porozmawiać.
Jej mieszkanie okazało się salonikiem z dużym kominkiem, sypialnią, łazienką oraz gabinetem tuż przy wejściu. Całość było w pięknych beżowych kolorach co akurat pasowało kobiecie. Postanowiła wziąć prysznic i pójść spać, bo sądziła, że ten rok będzie na pewno pełen wrażeń. Przed snem pomyślała jeszcze o swoim synu i o Ronie. Nim się zorientowała spała już twardym snem.
Tymczasem po drugiej stronie korytarza blondyn, próbował rozgryść gdzie schować Ognistą. Wymyślił, że schowa ją pod łóżkiem, ale zanim to zrobi napije się. Nurtowało go jedno pytanie, a dokładniej czy dobrze widział, w oczach Granger, smutek czy mu się wydawało. I dlaczego ona zostawił go dla tego idioty Wieprzeleja.
***
Pierwsze promienie słońca obudziły śpiącą czekoladowooką kobietę. Chwilę potem była już gotowa na śniadanie do którego miała jeszcze dobrą godzinę. Na pierwszy dzień szkoły i swojej pracy wybrała kremową, prostą sukienkę do kola i czarną marynarkę, do tego botki na słupku. Włosy spięła w koński ogon i lekko się umalowała. Wyszła ze swojego mieszkanka, aby położyć chronologicznie książki dla klas z którymi miała dziś lekcje. Kiedy skończyła do śniadania miała tylko 15 minut. Postanowiła spokojnym krokiem iść do Wielkiej Sali. Na śniadaniu było już sporo uczniów, co zdziwiło kobietę bo za jej czasów, wszyscy jedli na ostatnią chwilę. Przed wejściem złapała jeszcze Tomi'ego z nowymi przyjaciółmi.
-Dzień dobry-powiedzieli i szybko się ulotnili
-Co tam Tom? Widzę, że masz nowych kolegów.-zapytała patrząc z troską na syna.
-Tak, to Dean Nott , bo Emeda już przecież znasz.-odpowiedział i pożegnał mamę.
Rzeczywiście, Emed Zabini był jej znajomy przede wszystkim dlatego, że przyjaźniła się z jego ojcem. Czyli on też trafił do Slytherinu.-myślała zmierzając do Stołu Nauczycielskiego. Nie była bardzo głodna, dlatego zjadła trochę sałatki i popijała powoli sok dyniowy, gdy do Wielkiej Sali wbiegł, jak zwykle na ostatnią chwilę Draco Malfoy.Biegiem usiadł przy stole, kiedy to zrobił ona wstała. Szybkim krokiem dotarła do drzwi i poszła w stronę swojej sali. Pierwszą lekcję miała z klasą 5. Usiadła przy biurku i opracowała temat na pierwszą jej lekcje.
Przez jego małego kaca, prawie spóźnił się na śniadanie. Wbiegł zdyszany do Wielkiej Sali i pognał do Stołu Nauczycielskiego. Kiedy miał zamiar usiąść, zauważył, że Granger wstała i zamierza wyjść.
O, nie. Mi nie uciekniesz-pomyślał, i w biegu wziął kilka tostów i ruszył za kasztanowłosą. Musiała być już w sali, dlatego bez pukania otworzył drzwi i wszedł do środka. Nie pomylił się, była tam i będzie musiała z nim porozmawiać.
-Hermiono, możemy porozmawiać-powiedział podchodząc do jej biurka i patrząc w jej czekoladowe oczy.
-A mamy o czym? Bo mi się wydaje, że nie Malfoy.-powiedziała, również patrząc mu w oczy.
O i mam cię kochanie.-pomyślał, od zawsze umiał czytać z jej oczy. To właśnie ona odzwierciedlały prawdziwe uczucia dziewczyny, teraz już kobiety. Widział, że nie łatwo przychodzi jej wymawianie jego nazwiska, ale musiał się powstrzymywać, aby jej nie pocałować.
-Mamy, a właściwie to ty masz mi dużo do wytłumaczenia.-mruknął, nie spuszczając z niej wzroku.
-Naprawdę?-powiedziała z powątpiewaniem, lecz gdy usłyszała dzwonek dodała-Może innym razem Draco, teraz mam lekcje.-powiedział wyrzucając go z sali i wpuszczając uczniów.
Jak ja nienawidzę jej punktualności. Dorwę ją wieczorem i się nie wyminie...-mówił sam do siebie zmierzając ku boisku, gdzie miał uczyć pierwszaków z Domu Węża latać.
-To będzie długi rok.-mruknął widząc co te dzieciaki robią z miotłami.
Kiedy stanął prze nimi zapadła grobowa cisza. To mu się podobało.
-Dobra. Jestem profesor Malfoy i będę was uczył latać. Poczekajcie na mnie chwilę, pójdę tylko po swoją miotłę. Żadnego latania.-dodał widząc, że pewien młodzik już woła miotłę. Z drugiej strony, był ciekawy kto to, bo dobrze mu szło. Wrócił do uczniów, chwilę potem i zaczął lekcje.
-Kiedy chcecie aby miotła wskoczyła do waszych rąk mówicie ,,do mnie". Do mnie. Teraz wy.
Malfoy chodził pokazując Ślizgonom jak to robić, poprawiając lub w niewielu przypadkach chwaląc. Jego uwagę przykuł chłopak, który za pierwszym razem przywołał miotłę do siebie.
-Brawo! Udało Ci się za pierwszym razem. Jak się nazywasz?-powiedział do bruneta.
-Nazywam się Tom Weasley.-powiedział chłopak
-Aha. Brawo!-dodał nieco ciszej i odszedł.
Tan chłopak ma takie same oczy jak on. Jego matka ma czekoladowe, a Rudzielec, nieważne. Na pewno nie ma stalowoszarych tak jak on. Ciekawe, chłopak ma talent do latania. Hermiona się tego boi, a talent Rudego nie można nazwać talentem. Myślał nad tym prawie całą lekcje.
-Dobra, na dziś kończmy-powiedział-A ja porozmawiam z Hermioną-dodał do siebie. i pognał pod salę zaklęć.
Poczekał, aż uczniowie opuszczą salę. Miał 10 minut, musiał zdążyć.
-Granger, poczekaj!-powiedział widząc, że nauczycielka chce iść do siebie.
-Czego, chcesz?-warknęła , przystając.
-Porozmawiał o twoim synu, twoim i Weasle'ya-powiedział, ale nie chciało mu to przejść przez gardło
To twój syn, debilu.Tylko, że o tym nie wiesz.-myślała gorączkowo Miona, nie patrząc Smokowi w oczy aby się nie zdradzić.
-Co, z nim?-zapytał, podnosząc wzrok.
-Ma talent do latania, muszę to przyznać, choć niechętnie.-powiedział zdobywając się na uśmiech.-To ja, już pójdę-odwrócił się i odszedł w stronę wyjścia.
Odwzajemniła jego uśmiech.
Draco, ja muszę ci coś powiedzieć...-powiedziała cicho, ale na tyle by ją usłyszał. Odwrócił się i spojrzał jej w oczy.
-Tak?-zapytał, podchodząc bliżej niej.
-Tom to...
Ufff, rozminęłyśmy się xD
OdpowiedzUsuńMusisz popracować troszkę nad składnią i uważać na literówki. Najlepiej, przed publikacją zerknij jeszcze raz na tekst.
Liczebniki pisz słownie.
Czasem zapominasz rozpocząć dialog myślnikiem. Chyba wsio.
Ciekawe, czy Herma powie mu, że to jego syn. No nic, czytam dalej xD
Pozdrawiam,
Mad.
Zdania są cześto niespójne i mają dużo literówek. Dalej nie jestem pewna co do imnienia dziecka Hermiony.... mój angielski leży xd. A tak poza tym jest dobrze.
OdpowiedzUsuń